niedziela, 26 października 2014

'Postać Starego Testamentu - Noemi', Tomasz Jacewicz



Postaci Starego Testamentu – Noemi – Kobieta o gorzkiej duszy


Autor: Tomasz Jacewicz

“Nie nazywajcie mnie Noemi, nazywajcie mnie Mara, gdyż wszechmogący napoił mnie wielką goryczą” – Rut 1,20

Jeden z wielkich psalmów przekazanych nam przez autorów biblijnych opisuje fatalny duchowy stan człowieka. Używa on wielu ciężki i trudnych słów w odniesieniu do duszy człowieka. Psalm ten mówi:
-         “łzy są mi chlebem we dnie i w nocy;”
-         “czemu rozpaczasz dusza moja i czemu drżysz we mnie”;
-         “dusza moja smuci się we mnie”;
-         ‘’wszystkie nawałnice i fale twoje przeszły nade mną”;
-         “dlaczego posępny chodzę gdy trapi mnie nieprzyjaciel”.

Wszystkie te ciężkie i straszne słowa zostały napisane przez jednego z psalmistów, pobożnych ludzi z Izraela i odnosiły się do jego duszy. Nie był o poganin nie znający Boga, ale wierzący człowiek z Izraela – ktoś kto wiedział o Bogu.

Jeżeli któreś z tych określeń które u przytoczyłem odnosi się do kogoś z was, jeżeli któryś z was może za psalmistą krzyknąć “chodzę posępny” lub “dusza moja smuci się we mnie” to dzisiejsze przesłanie być może jest skierowanie właśnie do ciebie.

Zacznijmy od słów zapisanych w księdze Rut 1,1-20. Rozważmy tę historię bardzo uważnie.

Oto w Izraelu następuje okres sędziów. Okres bardzo nieudany “każdy w Izraelu czynił co mu się podobało”. W Izraelu zapanowało ogólne rozprężenie i zapanowało bezhołowie. Skutek tego że “każdy robił o co chciał” wśród Żydów wkradły się bardzo poważne grzechy jak np. bałwochwalstwo.

Niestety i dzisiaj wiele zborów ewangelicznych zostało dotknięte tą straszną chorobą, która kiedyś dotknęła Izrael. Jeżeli bowiem w zborze każdy z członków kościoła będzie “robił to co mu się podoba” to skutek będzie jeden: grzech który zabija poszczególnych członków. I mam tu na myśli członków którzy dopiero co się nawrócili.

Skutkiem grzechu w Izraelu, w tym czasie był głód. I oto widzimy pewną rodzinę która postanawia ratować się od nieszczęścia. Która postanawia “wziąć sprawy w swoje ręce”, która nie zamierza się podać się nieszczęściu i walczyć o przetrwanie. Rodzina ta opuszcza wyznaczone miejsce które dał Izraelowi w posiadanie i wyrusza do pogan aby się wśród nich osiedlić. Oczekuje zabezpieczenia swoich fizycznych pragnień i szczęścia.

Niestety nadaremno. Zamiast szczęścia rodzinę zaczyna prześladować dziwny pech. Zamiast poszukiwanego szczęścia i bezpieczeństwa rodzina te zaczynają spotykać nieszczęścia. Umiera Emimelech głowa rodziny, umierają jego dwaj synowie żonaci z pogankami. Nieszczęście, za nieszczęściem. To bardzo tragiczny los. Ktoś spodziewał się bezpieczeństwa a spotkało go nieszczęście.

Żona Emimelecha nosiła piękne żydowskie imię Noemi. Musimy pamiętać że imię w kulturze Bliskiego wschodu miało wielkie znaczenie. Imię oznaczało pewną duchową rzeczywistość dotyczącą noszącego dane imię. I tak np. imię Samuel oznaczało: od Pana go wyprosiłem.

Imię Noemi można przetłumaczyć jako piękna. I sądzę że w ten historii nie jest to przypadek. Sądzę że imię to oznaczało że Noemi tu przedstawiona była cząstką świętej oblubienicy Bożej Izraela. Jak cząstka oblubienicy Bożej dziedziczyła wszystkie obietnice którymi Bóg obdarzył Izraela, wraz z błogosławieństwem dotyczącym zamieszkiwania w ziemi Izraela. Sądzę że dlatego dla Boga Noemi była piękna. Jej imię obrazowało stosunek Boga do Izraela.

Na końcu czytamy że kiedy ta biedna kobieta wraz z Rut wróciła do Betlejem mało kto ją rozpoznał. Ludzie pytali “Czy to jest ta Noemi która kiedyś odeszła od nas ? Czy to jest ona ?”. Ludzie nie mogli jej rozpoznać. Bardzo się zmieniła. Bardzo. Zmieniła się tak bardzo że nie była już Noemi – piękna ale Mara – gorzka. Wraz ze zmianą imienia zmieniła się jej duchowa rzeczywistość.

Nowe imię Mara – Gorzka oznaczało dla tej kobiety nową duchową rzeczywistość. Jak moglibyśmy ocenić jej stan duchowy która w tej chwili ją charakteryzował? Jak moglibyśmy go nazwać. Używając słów z wiedzy encyklopedycznej możemy chyba powiedzieć że Mara - Gorzka cierpiała na “natrętne przygnębienie i zahamowanie czynności psychicznych powstałe na skutek odniesionych urazów psychicznych”. Mówiąc zaś biblijne jej dusza napełniła się goryczą do tego stopnia że:
-         ludzie którzy ją otaczali w Betlejem nie mogli jej rozpoznać kiedy do nich wróciła;
-         ona sam widząc swój stan duchowy zmieniła swoje imię aby jakby zademonstrować swój stan;

Zwrócimy uwagę na wersety 20 i 21. One właśnie odgrywają tu rolę zasadniczą. Mam poważne pytanie “Czy Mara tu mówi prawdę i to w rzeczywistości to Bóg napełnił duszę jej gorzkością ? Czy uczynił to Bóg”. Mówiąc inaczej: “Czy to Bóg napełnił ją goryczą”?

Chciałbym aby to pytanie zaświsnęło teraz nad nami aby każdy mógł w swoim sumieniu je rozważyć.

Teraz chciałbym zrobić coś co jak się niedawno dowiedziałem od jednego z braci ze zboru nazywają w stanie Teksas w USA ‘’alegoryzacja’’. Termin ten oznacza jakaś historia, w tym wypadku historia Noemi ma oprócz znaczenia dosłownego także znaczenie symboliczne możemy stosować do swojego życia.

Alegorią jest więc na przykład zastosowanie wizji proroka który miał zjeść niezwykły zwój który ukazał mu Bóg do zachęcania nas do pogłębionego czytania Słowa Bożego.

Kiedy więc dowiedziałem się do jednego z braci czasami alegoryzuje historię z Biblii poczułem się jak ten bohater ze sztuki Moliera który nagle dowiaduje się że całe życie mówi proza i jest tym faktem bardzo zdziwiony, i bardzo z tego zadowolony.

Zalegoryzmujmy zatem tą historię i postarajmy się wyciągnąć z tego jakiś sens symboliczny, Noemi opuściła soje miejsce które Bóg dla niej przeznaczył w celu zaspokojenia własnych potrzeb -  w tym wypadku głodu. Opuściła Izrael w poszukiwaniu bezpieczeństwa i szczęścia dla siebie i swojej rodzina. Ale to co znalazła było to nieszczęście i śmierć. Z pięknej Noemi przekształcała się w gorzką Marę.

Po pierwsze więc i ty będziesz kuszony do opuszczenia swojego Boga. Diabeł będzie do ciebie przychodził i mówi “Twoje potrzeby nie są realizowane?” “Boga nie obchodzi to że czegoś potrzebujesz ?” i “Bóg zapomniał o twoich potrzebach ?”. Diabeł może cię kusić w różnych sferach  twego życia np. w sferze materialnej.

Może wskazywać twoje ubóstwo i może cię pytać “Dlaczego jest tak że każdą złotówkę muszę obracać pięć razy zanim ją wydam, dlaczego Bóg nie dba o swego wiernego sługę ?”. Kiedy chrześciajna słyszy takie kuszenie bezradnie rozkłada ręce i zaczyna się zastanawiać na tym kuszeniem. I wtedy przegrywa.

Chrześcijanin powinien krzyknąć “szukać będę najpierw królestwa Bożego, a wszystko inne będzie mi dodane”.

Młodzi chrześcijanie mogą być kuszeni w sferze seksualnej. Diabeł może kusić “Dlaczego Bóg nie dał mi jeszcze żony lub męża? Czy nie jest to coś co mi się należy ?”

Taki sfer w których diabeł może cię kusić od odstąpienia od Boga i Jego woli może być wiele.

Sądzę że Noemi była kuszona w ten sposób “Będziesz cierpiała głód, Bóg na pewno nie zatroszczy się o ciebie i twoją rodzinę”. Noemi usłuchał tego kuszenia. Jeżeli i my go usłuchamy może nas czekać to co spotkało Noemi.

Po drugie rodzina Noemi poszła do Moabu. Maob był zaciekłym wrogiem Izraela z którym toczył on wiele wojen. Moab powstał z kazirodczego związku Lota z jedną z jego córek. Moab był krajem pogańskim.

Chcę powiedzieć że może być ci przedstawiona oferta rozwiązania twoich wszelkich problemów.

Jeżeli jesteś kuszony w sferze materialnej może być to nowy, efektywny sposób zarabiania pieniędzy. Może niezbyt legalny i niezbyt moralny ale całkiem przyjemny. Jeżeli jesteś kuszony w sferze seksualnej może być to interesujący niewierzący mężczyzna lub kobieta.

Najpierw możesz być kuszony co do swojej nie zaspokojonej potrzebie a następnie diabeł przedstawi swoje jej rozwiązanie. Spójrzmy na kuszenie Jezusa w Łukasza 4,1-6. Jezus pościł 40 dni, więc diabeł kusił w zakresie potrzeby głodu. Diabeł też oferował władzę Jezusowi na wszystkimi królestwami. Zamiast ciężkiego życia i śmierci diabeł oferował łatwe zwycięstwo bez wysiłku i ofiary.

Musimy pamiętać że oferta diabła będzie zawsze przyjemna i słodka. Autor listu do Hebrajczyków mówi o przemijające rozkoszy grzechu. Nie możesz oczekiwać że diabeł będzie cię kusił do złego w otwarty sposób. Nie on będzie mówi “to jest dobre, to ci nie zaszkodzi”.

Interesujący niewierzący mężczyzna lub kobieta w rzeczywistości będzie interesująca i ciekawa, tylko że będzie niosła za sobą śmierć. Nowa niezbyt legalna ale popłatna praca będzie popłatna i przyjemna, ale będzie za sobą niosła śmierć.

Aby to zobrazować przytoczę pewien obraz. Byłem niedawno z przyjaciółmi na pikniku nad jednym ze szczecińskim jeziorze, na którym był bardzo fajnie. Jedyny kłopot jaki mieliśmy to bardzo wiele os które wszędzie latały i nam przeszkadzały. Ktoś zaproponował aby gdzieś z boku postawić niewielkie naczynie z wodą wraz z rozpuszczonym w niej cukrze. Słodka woda miała skusić osy do tego aby tam przylatywały i tam się utopiły. Na koniec dnia spojrzałem do tego naczynia. W niewielkim naczyniu było kilkanaście martwych os i ciągle nadlatywały nowe aby zakończyć swoje krótkie życie.

Podobnie jest z grzechem. Jest słodki i przyjemny ale niesie za sobą śmierć. Ludzie lecą do niego aby zjeść trochę cukru i umierają.
Taki więc:
-         po pierwsze diabeł będzie cię kusił na podstawie swoich nie zaspokojonych potrzeb;
-         po drugie zostanie ci przedstawiona oferta aby poszedł do Moabu jak to uczyniła Noemi z rodziną;
-         po trzecie jeżeli już wyruszysz z drogę to w najlepszym razie zamienisz się Marę – gorzką;

Jeżeli opuścisz Jezusa Chrystusa i Jego wole mogę cię zapewnić że nie odnajdziesz tego czego szukasz. To co wydawało ci się takie atrakcyjne zamieni się w tragedię. Atrakcyjny partner okaże się draniem, a popłatna praca okaże się pracą dla dziurawego worka. Tylko będąc z Chrystusem możesz odnaleźć prawdziwe zaspokojenie swoich potrzeb.

Ale największe zmiany nastąpią w twoim sercu. Zamiast radości pojawi się smutek. Będziesz chodził “posępny gdyż trapić cię będzie nieprzyjaciel”, łzy będą twoim chlebem we dnie i w nocy, zgorzknienie odbierze ci chęć do życia. Zgorzknienie zabierze ci twoją służbę w kościele i błogosławieństwo jakim możesz dzielić innymi w kościele.

To wszystko może być rezultatem odstąpienia od Boga.

Przeczytajmy teraz Hebrajczyków 12,15-17.

Ten stan duchowy ten korzeń gorzkości nie rośnie sobie ot tak w człowieku. To nie jest tak że zgorzknienie od tak sobie nagle powstaje. To dzieje się na skutek tego że ktoś przebywa z dala od Boga, że ktoś tak jak rodzina Noemi poszła do Moabu. To jest przyczyna. Przyczyną jest oddalenie od Boga. Ktoś kto codziennie nie przychodzi przed tron Boga, ktoś kto codziennie nie zastanawia się jaka jest wola Boża względem jego życia, ktoś kto nie uczestnicy w spotkaniach swojej społeczności, wreszcie ktoś kto przedkłada oglądanie głupawej telewizji nad słowo Boże będzie stopniowo odsuwał się od swojego Boga. Stopniowo będzie tracił z nim żywą relacje. I w takiej osobie zacznie narastać korzeń gorzkości. Bóg będzie napełniał jego duszę gorzkością. Tak jak to się stało z Noemi.

Zgorzknienie otwiera drzwi dla grzechu aby mógł się on wśliznąć do życia jakiejś osoby. Zgorzknienie często zadamawia się w duszy człowieka, kiedy czuje się on pozbawiony uznania lub zaszczytu na który według niego zasługuje. Żal nad samym sobą usadawia się w osobie i świadomie lub nie, zaczyna szukać powodów na to, aby pozyskać uwagę i pokazać dary, jakie według niej posiada.

Zgorzknienie to sposób myślenia człowieka powiązany z jego pychą i egoizmem, może być ono nakierowane na Boga lub kogoś kogo on obdarzył autorytetem w zborze. Zgorzknienie jest często reakcją na domniemaną niesprawiedliwość jaką dotknęła daną osobę. Zgorzknienie prowokuje do sprzeciwu wobec osoby dopuszczające się tej niesprawiedliwości oraz całej społeczności.

Zgorzknienie jest naprawdę grzechem. Głęboko niszczy człowieka i prowadzi do go do bezbożności. Tak jak każdy grzech potrzebna jest pokuta i boże przebaczenie.

Zgorzknienie rodzi gorzki owoc. Może zrodzić niemoralność, gniew i niechęć. Zgorzknienie prowadzi do zaburzenia relacji człowieka z innymi chrześcijanami.  Ale co najgorsze zgorzknienie jest zakaźne. Duch zgorzknienia zaraża osoby które cię otaczają. List Hebrajczyków mówi o “kalaniu się wielu”.

To bardzo istotna sprawa. Sądzę że to kalanie się wielu o którym tu czytamy jest wielkim problemem wielu zborów ewangelicznych chrześcijan. Jak rozumieć ten ciekawy termin?

Czasami taki korzeń gorzkości narasta w człowieku który od lat uczęszcza do zboru, i wreszcie nadchodzi moment eksplozji wszystkich złych uczuć zgromadzonych w takim człowieku. Wtedy to ludzie z jego otoczenia otrzymują świadectwo nie tylko o człowieku z którego te złe emocje i zgorzknienie eksplodowały, ale też o społeczności w której przebywa. Otrzymują też świadectwo o Chrystusie Jezusie.

Imię Mara pochodzi z II Księgi Mojżeszowej 15,22-27. Przeczytajmy ten fragment. Ten fragment też alegoryzujmy. Imię Mara pochodziła do gorzkiego źródła które Izrael znalazł w drodze do Ziemi Obiecanej. Taki właśnie źródłem możesz być ty. Z twojego wnętrza może wypływać smutek, zgorzknienie i grzech. Ludzie w kościoła którzy cię otaczają nie będą mogli korzystać z błogosławieństwa jakim mógłbyś dla nich być, tak jak Izrael nie mógł pić ze źródła z pustyni Szur. Możesz być źródłem z którego wypływa gorzka woda.

Tylko że nie jest to wola Jezusa Chrystusa. To nie jest wola Jezusa Chrystusa. On powiedział “Ja przyszedłem aby miały życie i obfitowały”. To jest wola Boża względem chrześcijan – życie i to życie w obfitości a nie życie w smutku i zgorzknieniu.

Gorzkie źródło na pustyni Szur stało się jednak źródłem słodkim. Stało się to kiedy Żydzi rzucili do niej drzewo które wskazał im Bóg.

Dzisiaj drzewem które wskazuje nam Bóg jest Jezus Chrystus. Punktem zwrotnym dla gorzkiego korzenia rosnącego w sercu człowieka jest Jezus Chrystus. Jedynie On jest Naszym Lekarzem, który może nas uwolnić od zgorzkniałego serca. Tylko On może nas zawrócić z naszych buntowniczych dróg tylko On może zbuntowane i zgorzkniałe serce może zostać przemienione w serce dobre i posłuszne.

Przeczytajmy jeszcze ks. Rut 4,14.15

Trzeba tak jak to zrobiła to Mara wrócić do Betlejem. Bóg pobłogosławił rodzinie Mary, dał jej synową która ją miłowała, urodził się jej wnuk który był jej odkupicielem, wiele lat później narodził się pewien poeta dzięki któremu wiem że “Pan jest pasterzem moim i niczego mi nie braknie” a wiele set lat później w jej rodzinie urodził się nasz wykupiciel Jezus Chrystus.

Bóg błogosławił Noemi po jej powrocie do Betlejem, i tobie będzie jeżeli tam wrócisz.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Nabożeństwo